poniedziałek, 9 kwietnia 2012

W szczelinie



Często zarzucamy komuś, że nie ma poczucia godności. Żeby jednak mieć takie poczucie, trzeba mieć godność. Samo poczucie to za mało. A może wystarczy? To taka refleksja dość konkretna, przykład. A zawiera się w niej pytanie bardziej podstawowe.
Czy to, że mamy "poczucie czegoś", to to samo co "coś, co czujemy"? Jaka jest relacja między naszymi „odczuciami” a „rzeczywistością” – czyli, czym jest ta rzeczywistość?
Ktoś powiedział: nie jest ważne, żeby być dyrektorem, ważne żeby się czuć jak dyrektor. Chyba racja. Chyba?
Może to zabawa słowami, a może coś ważniejszego?  Czuję, że jest, to znaczy, że jest? Odwrotnie? To stary jak świat problem. To, jak go rozwiązujemy,  decyduje w jakim świecie żyjemy. Możliwości - świata i istnienia - są różne:
   a.  jestem, więc czuję że jestem
   b.  czuję, że jestem, więc jestem
   c.  jestem i czuję że jestem
   d.  inne/żadne z powyższych? Więc jakie?
Co wybieramy? Pytanie to samo: zabawa słowami, czy ważna różnica? Realizmy, dualizmy, monizmy, panpsychizmy, społeczne konstruktywizmy.  Myślenie to stawianie sobie tych głupich, przebrzydłych pytań. Heidegger pisał, że pytanie jest pobożnością myślenia. Myśleć, według starej definicji, to zadać pytanie i nie mieć odpowiedzi. W tej przerwie między pytaniem a odpowiedzią, której nie ma, zdarza  się nasze bycie, w tej szczelinie jesteśmy. Jeśli nie myślimy, to wybieramy możliwość (d): nie czuję, że jestem, i nie jestem. Wybór jest wolny. Czasem ta szczelina przypomina szczelinę w skale albo lodowcu, do której wpadliśmy. Chwila nieuwagi, jedno głupie pytanie – i jesteśmy zaklinowani, oszołomieni, bezradni. Ratunku!
Pytania to nie pobożność, to obrzydliwość. Żyjemy sobie spokojnie i przytulnie w swojskim, normalnym świecie. Nagle jakiś brutal zadaje pytanie i ten świat się chwieje, trzeszczy. Słońce się zatrzymuje, Ziemia rusza galopem. Usuwa się nam nagle spod nóg i lecimy w szczelinę.
Może pytania powinny być zakazane? Pytać, to  - jak u Gombrowicza – zgwałcić kogoś przez uszy. Jak już jakieś pytanie usłyszymy, to koniec. Uszu nie można zamknąć. Człowiek jest bezbronny. Dlaczego ten cham mnie o coś pyta!?
Ale po co zaraz zakazywać? Może robić tak jak baca, którego Antek pytał jak też zbudowany jest świat? Baca tłumaczył, że świat to złożona konstrukcja, najpierw jest to, ono opiera się na tym, pod spodem jest znowu coś innego, i tak dalej (nie ważne co, dowcip jest znany, z brodą), ale po kolejnym pytaniu, a na czym się też opiera to coś innego, baca rzekł: Cosik mi sie widzi Jontek, ze weźmiesz w gembe.
I tak trzeba.
Może zamiast bezustannych pytań lepiej podjąć jakąś decyzję? Zrobić coś konkretnego? Pytania nie mają końca. Życie ma.
Można na pytania spojrzeć inaczej. Któryś z filozofów (czy nie też Heidegger?) powiedział: ”zdecydowanie jest postacią prawdy”. To alternatywa dla bezustannego zapytywania, co to jest prawda, co to jest rzeczywistość? Prawdziwe, rzeczywiste, jest to, co robimy. Nasz wybór i działanie, które tworzy rzeczywistość, prawdę - nieważne jak kto lubi to nazywać.
Jeśli wpadliśmy w szczelinę: skalną, lodową, życiową – samo pytanie to za mało. Nie ważne dlaczego i jak wpadliśmy. Ważne jak wyjść. Co robić? I to jest może jedyne ważne pytanie jakie zadajemy w życiu. 
Pod warunkiem, że nie kończy się na pytaniu.

***      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.