piątek, 31 stycznia 2014

@MYŚL DNIA.  Definicja: Choroba polska, (łac. morbus polonicus acutus): straszliwe cierpienie psychofizyczne wywołane tym, że nie można kogoś/czegoś/czegokolwiek  zniszczyć, zgnoić, poniżyć, obrzydzić, opluć, zaszkodzić. Choroba endemiczna, o nieustalonych czynnikach etiologicznych, aktualnie nieuleczalna, przenoszona drogą płciową, o wysokim współczynniku odziedziczalności. Występuje powszechnie od ok. tysiąca lat wśród słowiańskiego ludu Polan (aktualnie naród polski, Polska, Rzeczpospolita Polska - Europa środkowa). Istnieją hipotezy, przypisujące upadek moralny i ekonomiczny państwa polskiego wpływowi tej choroby. Ostatnie badania sugerują, że jest to choroba typu autoimmunologicznego, w której grupa społeczna (naród) traktuje siebie jako ciało obce i niszczy sam siebie.
           *

środa, 29 stycznia 2014

@MYŚL DNIA.  Amerykański filozof Daniel Dennett stworzył przydatne pojęcie deepity. Pochodzi od słów deep i stupidity. Oznacza ideę, która z pozoru wydaje się głęboka i sensowna, a przy bliższym namyśle okazuje się płycizną i głupotą. Takich deepities mamy miliony w różnych tekstach, wypowiedziach, książkach, mediach.
Jeśli przychodzi mi do głowy jakaś "myśl", zastanawiam się od razu, czy to nie deepity? Pytanie, które szczerze polecam każdemu. Zwłaszcza tym, którym jakieś myśli przychodzą do głowy.
           *

poniedziałek, 27 stycznia 2014

@MYŚL DNIA.   Przeraża mnie ludzka zwierzęcość i jej skala. Jesteśmy stadem prymitywnych zwierząt, napędzanych kilkoma popędami. Freud miał rację pisząc o popędzie śmierci: ale ten popęd jest skierowany na innych, to popęd agresji, dominacji, niszczenia, zabijania. Dziś wierzymy w ewolucję, przypisujemy jej moc poprawiania naszego gatunku, moralnego i umysłowego postępu. Ale nie róbmy z ewolucji opatrznościowej siły.
Ewolucja nie faworyzuje „moralnie lepszych” tylko tych, którzy są skuteczniejsi w przetrwaniu. Czyli: w agresji, zabijaniu i niszczeniu – niekoniecznie fizycznym. Wobec tego ewolucja nie prowadzi do postępu moralnego, a raczej do amoralnej skuteczności. Zwycięzcy w ewolucyjnych igrzyskach to takie same zwierzęta jak ich przodkowie, tylko bardziej skuteczne. Jeśli moralność okaże się niekorzystna dla przetrwania – moralność zniknie razem z tymi którzy są „moralni”. Tak, ewolucja to postęp: w kierunku bardziej efektywnego prymitywizmu.
           *

piątek, 24 stycznia 2014

@MYŚL DNIA.   Jeżeli nie mamy celów - nie potrzebujemy środków.
                   *

wtorek, 21 stycznia 2014

@MYŚL DNIA.   Człowiek szuka reguł, które pomogłyby mu radzić sobie w życiu. Jednak w życiu nie ma reguł. Są tylko okoliczności: przypadkowe, zmienne, nieprzewidywalne. Życie przy pomocy reguł przypomina spotkanie w lesie z tygrysem, kiedy mamy co prawda świetną strzelbę, ale bez naboi.
           *

niedziela, 19 stycznia 2014

@MYŚL DNIA.   Współcześnie mamy zwolenników podkreślania różnic i odmienności między ludźmi. "Polityka tożsamości". Wyznawcy tej idei z zaangażowaniem pokazują czym ludzkie kultury, grupy i poszczególni ludzie różnią się między sobą, dlaczego to jest dobre i jak wielką wartością są te różnice. A może lepiej byłoby skupić się na podobieństwach, na tym co jest nam wspólne i czyni nas wszystkich ludźmi?
Kto sieje wiatr, zbiera burze. Kto sieje różnice, zbiera nienawiść.
            *

piątek, 17 stycznia 2014

@ MYŚL DNIA.   Jednym z największych sukcesów w życiu byłoby zrozumienie, że można być zadowolonym, po pierwsze: bez rzeczy, po drugie: bez pieniędzy. Przynajmniej bez wielkich pieniędzy i bez wielkich rzeczy. Ludzi, którzy to osiągają można policzyć na palcach. Wszyscy inni traktują to jako bzdurę i nigdy tego stanu nie osiągną. Głównie dlatego, że nie są zdolni wyobrazić sobie, że to możliwe. W ogóle nie są w stanie wyobrazić sobie czegokolwiek.
Nowa wersja starego powiedzenia: kogo matrix chce ukarać, temu odbiera wyobraźnię. Matrix działa.
             *

niedziela, 12 stycznia 2014

@MYŚL DNIA.  Nie każde myślenie jest, i nie musi być krytyczne. Jednak myślenie krytyczne jest niezbędne dla rozwoju, dla uwolnienia się z absurdów, obłędu i intelektualnych oszustw. Takie wyzwalające myślenie ma trzy fazy: dystans - refleksja - krytycyzm. Chyba najważniejszy jest dystans. Nie możemy myśleć krytycznie o czymś, w czym jesteśmy całkowicie zanurzeni, co zaćmiewa nam rozum i topi umysł w absurdzie. Dopiero dystans umożliwia refleksję, nową myśl, spojrzenie  krytyczne. Jeśli tego dokonamy, dystans wobec absurdu się powiększa i mamy szansę na jego dalsze powiększenie, na ucieczkę z obłędu lub odrzucenie szkodliwych idei. A więc: dystans - refleksja - krytycyzm - dystans - refleksja - itd. Nie jest to koło błędne, ale "koło antyobłędne". Niech się kręci jak najszybciej.
           *

czwartek, 9 stycznia 2014

Efekt motyla

           
      Jeśli coś robimy, zazwyczaj chcemy, żeby efekty tego były zamierzone i wiadome. Lecz świat nie jest przejrzysty i znany do końca ani kontrolowany, więc są też efekty niezamierzone i nieznane. Wyniki odstają od intencji. Czyli: Robiąc coś, jednocześnie robimy coś innego.
            Sztuką jest rozumienie, co jeszcze robimy, jeśli coś robimy. A może nie jest to sztuka, tylko ślepy traf. Skutki zamierzone tworzymy własnym wysiłkiem, a niezamierzone – pojawiają się same. A potem wysilamy się znów, żeby z tymi niezamierzonymi coś zrobić. Bo często jest to nie to, co miało być, albo coś czego nie uwzględniliśmy w rachunkach. Przeliczamy. Przecież 2 razy 2  to 4. Nie, to 4,3. Liczymy znów. Wychodzi 4,7. I tak się to toczy.
            Nie chodzi o to, że coś nam się nie udaje. Odwrotnie, istotą naszych działań jest to, że udaje się nam zbyt dużo. W świecie nie ma prostych zależności typu A powoduje B. Inaczej: A powoduje B,C, D – a czasem cały alfabet, ba, tekst napisany tym alfabetem. Tego nie przewidzieliśmy: i nie jest to nasz błąd, pomyłka. To zasada naszych działań. Życie to polowanie w nocy. Widzimy parę świecących oczu, strzelamy. Jak się rozjaśni, widzimy, że trafiliśmy wilka, a dodatkowo jeszcze naszego kolegę myśliwego, który stał z tyłu. I nie był to tragiczny przypadek. Zawsze ktoś lub coś stoi z tyłu, w tle i widzimy to dopiero później. Za późno.
            Świat jest bardzo wrażliwy na nasze działania. Jesteśmy jak muchy, którym się wydaje, że tylko lekko potrąciły pajęczynę. A nagle wychodzi skądś pająk i zaprasza nas na kolację.
            Wśród specjalistów od teorii złożoności i chaosu popularne jest twierdzenie, że trzepot skrzydeł motyla może wywołać huragan na drugim kontynencie. Motyle to my. Urocze, beztroskie istoty. Machające skrzydełkami i bawiące się wśród kwiatów. A potem się pojawia: czasem huragan, czasem więcej słońca, czasem...  najczęściej coś innego. Co? Tego najmądrzejsze motyle nie wiedzą. Motyle żyją tu i teraz. Przewidywanie przyszłości nie jest ich mocną stroną. Motyl, robiąc coś, robi coś innego, choć nigdy nie wie co. A – powtarzam – motyle to my.

            ***

wtorek, 7 stycznia 2014

@ MYŚL DNIA.   Ludzie pytają, często z ironią: czy w życiu można być jednocześnie bogatym i uczciwym? Odpowiedź: uczciwym warto być - zdecydowanie. Uczciwość ma większą wartość niż bogactwo, bo nawet bogacz nie może jej kupić. Bogatym nie trzeba być -  zdecydowanie. Wystarczy mieć to, co wystarczy. A jeśli komuś nie wystarczy, niech wybierze bycie bogatym. W końcu, nie trzeba co dzień rano patrzeć na siebie w lustrze. Bogaci mogą się golić u fryzjera.
          *

niedziela, 5 stycznia 2014

@ MYŚL DNIA.   Ludzie fascynują się rzeczywistością wirtualną, światem gier, światami cyfrowymi, drugim i trzecim życiem - i następnymi. A może by spróbować nauczyć się żyć w świecie realnym? To chyba trudniejsze niż ucieczka w światy urojone. A poza tym - ile może być tych światów urojonych? Co będzie, jeśli znajdziemy się w ostatnim i nie będzie już żadnego? Dokąd uciekać dalej?
               *

piątek, 3 stycznia 2014

@MYŚL DNIA.   Rytuały to, jak ktoś je nazwał, ciekawe "techniki symboliczne". Są potrzebne w życiu społecznym. Jednak życie to nie rytuały. Rytuały - społeczne, religijne, kulturowe - są zaprzeczeniem życia w jego spontaniczności, przypadkowości i kreatywności. Gdzie dominuje rytuał, życie zamiera.
             *