środa, 25 stycznia 2012

Wolność ad acta


            Jeśli w Polsce zostanie przyjęty haniebny dokument o nazwie ACTA, ten blog wkrótce zniknie, tak jak tysiące innych. Jego autorzy i współautorzy  zostaną poddani odpowiedniej resocjalizacji, jako piraci, złodzieje i oszuści. Zainteresowanych przepraszam.  Nie sądziłem, że totalitaryzm powróci tak szybko, witany przez naszych Kochanych Przywódców.
            Żarty się powoli kończą. To już o jeden most za daleko. Niedługo rządzić będą nami kolejni Wielcy Bracia. Ludzie, którzy kochają pieniądze i nienawidzą wolności.
Do zobaczenia w nowym, wspaniałym świecie.

            ***

21 komentarzy:

  1. Do zobaczenia. Będę tam na odpowiednim stanowisku he he he... Knebel wam kneeeebel!!!!


    Paweł (w swoim żywiole)

    OdpowiedzUsuń
  2. I nic...Nikt nie komentuje... Znaczy wszyscy się ze mną entuzjastycznie zgadzają!!!!!


    Paweł

    OdpowiedzUsuń
  3. ....nie panie Pawle ,wszyscy milczą i liczą na przyszłe koneksje jak już Pan będzie na odpowiednim stanowisku.... he,he,he,
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, no kiedyś musiało się skończyć to internetowe "dobrze". Czy nikt nie zauważył, że wszystko co związane jest z ludzkim umysłem i działaniem podlega sinusoidalnemu falowaniu? Poza tym: kto tu taki wolny się czuje? Wolny od czego? Wolny do czego? Może trochę jesteśmy w tych pseudoanonimowych warunkach rozhamowani, ale nie nazwałabym tego wolnością. Ja tym całym ACTAwizmem nie jestem zaskoczona i myślę, że jednak trochę panikujemy...
    K.

    OdpowiedzUsuń
  5. To dobrze moja łaska choć ograniczona zasługuje na ten milczący hołd

    Paweł

    OdpowiedzUsuń
  6. Też czuję, że tej wolności, jaka by nie była już może za dużo i wahadło się wychyli w drugą stronę ... Większość życia spędziłem w systemie gdzie nawet słowo "wolność" było wycinane przez cenzorów, żeby nie budzić jakichś niezdrowych myśli, więc teraz, jak mi zabierają JAKĄKOLWIEK wolność, to myślę że lepiej wrzeszczeć do przesady, niż siedzieć cicho.
    Ale oczywiście, dziś wolności jest za dużo! Gdyby tak nadszedł jakiś Wielki Człowiek i objął Odpowiednie Stanowisko! Miałby żelazną rękę, genialny umysł i zrobiłby porządek ze wszystkim co złe. Moglibyśmy go nazywać Panem P. lub Umiłowanym Przywódcą P. (nno, tak mi po prostu przyszło do głowy).
    Panie Pawle, pan to zapamięta, prawda? to pisałem ja, M.A.

    OdpowiedzUsuń
  7. Panie Pawle,jak już pan będzie tym WIELKIM, to proszę pamiętać,że ja byłam pierwsza ( w każdym raziem przed Markiem) i w PEŁNI zaakceptowałam Pana WIELKOŚĆ...
    ....co do wpisu Marka, popieram w pełni "lepiej wrzeszczeć do przesady, niż siedzieć cicho" !!!
    ...bo może być za późno....
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak z innego poziomu: miło to wszystko słyszeć, czuję się przy Was młodsza... Taki rage ostro szarpie przycichłe struny mojej duszy... Jedno jest fajne w ograniczaniu wolności - wyzwala w ludziach tę cudowną energię, która mając na celu niszczenie tworzy.
    A wracając do poprzedniej wypowiedzi i Waszej odpowiedzi: myślę, że po prostu cała ACTualna sprawa dla ludzi (UWAGA ZARAZ NASTĄPI UOGÓLNIENIE:)), którzy nadmiernie (ulicznie) udzielają się w tej kwestii nie ma tak naprawdę nic wspólnego z dysputą o wolności (odpowiedzialności!) w Internecie. Fakty: to co nastąpiło jest kulminacją pewnych procesów, które trwają od dawna. Zachowujemy się wszyscy, jakbyśmy nie spodziewali się, że wielkie koncerny kiedyś wyciągną łapę po to wszystko, co w ich mniemaniu im się należy. A my? Czy dbaliśmy o naszą wolność (powtarzam - odpowiedzialność!) w Internecie? Nie, szarpaliśmy tryliony gigabajtów nielegalnej muzyki i filmów, więc teraz mamy ACTA. Jestem przeciw ACTA, ale również jestem przeciw: zakłamaniu, panice i nadużywaniu pewnych wartości. Powiedzmy szczerze o co nam chodzi. I nie wymyślajmy zbyt dużo tylko po to, by znów poczuć Blowin' in the Wind...
    Jak już będziecie rozdzielać te stanowiska to dopiero Wam dokopię moim buntem:)
    K.

    OdpowiedzUsuń
  9. Panu Markowi i Pani Grażynie serdecznie dziękuję za oślizgłe wyrazy hołdu - tak trzymać a może Pan Paweł coś zrzuci z obfitego stołu władzy......

    Co do Pani K -
    "Jestem przeciw ACTA, ale również jestem przeciw: zakłamaniu, panice i nadużywaniu pewnych wartości" od razu widać pewne nieprzystosowanie skutkujące egzekucją w przyszłości he he he he hi hi hi

    Paweł (100% bycia sobą)

    OdpowiedzUsuń
  10. tak, w przeciwieństwie do pani K. my wiemy na czym polega społeczeństwo! Teatr moi drodzy, teatr. Siedzimy na widowni i oglądamy sztukę pt. Demokracja, wolność, wszystko dla ludzi. Czasami zasłona z tyłu się urywa i oglądamy kulisy, w których ktoś tam kręci wszystkimi mechanizmami a aktorzy którzy akurat nie występują śmieją się z widzów. W teatrze są akty i ACTA: taka sytuacja pokazuje głębsze oblicze teatru. Widzowie gwiżdżą wtedy wychodzi reżyser i mówi: cisza! mordy w kubeł! macie patrzeć i klaskać, a nie podoba się, to wypad z teatru. A za bilety nie zwracamy.
    I to jest taki ogólniejszy pożytek z ACTA: pokazanie jak działa teatrzyk "Rzeczywistość, czyli zielona gęś".

    OdpowiedzUsuń
  11. ....oto farsa,Polacy byli bohaterscy i mamy zburzoną Warszawę a Czesi byli cicho i mają przepiękną i autentyczną Pragę...
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  12. O czym my właściwie teraz rozmawiamy? Idąc po linii demarkacyjnej proszę mi przedstawić jakiś alterteatr, w którym widzów się nie oszukuje, jest pięknie i dobrze... Czego Wy oczekujecie? Skoro tak dobrze zdajecie sobie sprawę z tego co jest za kurtyną, to dlaczego nie przewidzieliście, że ludzka chciwość stworzy ACTA, że komuś nadmiar "wolności" internetowej będzie przeszkadzał? Czemu nikt o to nie walczył rok temu? Ja tylko stwierdzam, że mnie w tej sytuacji nic nie zaskakuje. I że po obu stronach barykady jest ten sam teatrzyk - jedni udają, że wcale nie chcą nam ograniczyć wolności po to, żeby na tym więcej zarobić, a drudzy, że "w" Internecie są tacy grzeczni i tylko chcą mieć pełną wolność słowa.
    Mnie też już obsadziliście, ale ja się nie poddam tak szybko:)
    K.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pani K, nikt nikogo nie obsadza, my sami przyjmujemy role i je gramy z różnym powodzeniem, czasem chcemy zmienić rolę a nawet sztukę ale to nie takie proste, wszędzie jest na końcu tak samo...a co do tego przewidywania, no cóż każdy próbuje być Pytią ale jak widać nie każdy ma jej zdolności, zagrać można ale skutki są takie jak widzimy dzisiaj,
    ...Pyti też nie wszyscy wierzyli....czy to dobrze albo źle ? kto to wie.....
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się z Panią, że przyjęcie roli nie odbywa się bez naszego udziału, ale zewnętrzna siła obsadzająca jest - właśnie o to chyba tutaj walczymy? O to na ile dajemy i damy sobie coś wmanewrować...
    Panie Marku - ja wierzę w ten teatr, ale tylko jeśli podkreślimy (co chyba wynika z Pana wpisu sprzed kilku dni), że jest on wielowymiarową konstrukcją, w której nigdy nie wiadomo kto jest aktorem, a kto reżyserem. I jakie są intencje tych co oklaskują lub gwiżdżą z dezaprobatą.
    A propos przewidywania - czasem udaje się nam jednak trafnie skorzystać z wiedzy i doświadczenia. To chyba nie ma nic wspólnego z Pytią...
    K.

    OdpowiedzUsuń
  15. .....a szkoda ,że dzisiaj zapomiano Pytię , mądrzy umieli skorzystać z jej pomocy,a inni, no cóż korzystali jak umieli a że nie umieli specjalnie to oskarżyli Pytię o brak umiejętności..."zewnętrzna siła obsadzająca " to jest to samo co z Pytią, korzystamy jak umiemy a potem obarczamy innych odpowiedzialnością....
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  16. Pani K., te dwie powyższe uwagi jakoś mi się łączą ze sobą: fakt, nasz teatr jest taki, że nigdy nie wiadomo jaką rolę ostatecznie gramy. Scenariusz pisze się w trakcie spektaklu. Jeśli wszystko jest teatrem to nic nie jest teatrem tylko rzeczywistością, a ta rzeczywistość jest ogromnie złożona, nieprzewidywalna i losowa.
    My nie mamy szans na przewidywanie czegokolwiek, to naiwność, to nas przerasta. Mnie też żal Pytii, to był dobry sposób radzenia sobie ze światem. Starożytni mieli pojęcie Losu: czegoś co będzie, co jest "zewnętrzną siłą obsadzającą" a na co nie mamy wpływu. Pytia im to pomagała zrozumieć, ale nigdy nie do końca, żeby nie wpadli w pychę, że "wiemy co będzie". I to było rozsądne.

    Konkluzja: niedługo znów pojawi się jakaś ACTA i nas zaskoczy, ale potem pomyślimy: to przecież można było przewidzieć, jasne. Moim zdaniem, najlepiej nam wychodzi przewidywanie tego, co się już stało. Gorzej z tym co się stanie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja zaryzykuję i powiem: przewiduję, iż to będzie kolejny martwy akt prawny i żadnych jego konsekwencji nie odczujemy, no może likwidację paru pirackich serwerów. Niewiele ryzykuję: jeśli się sprawdzi - gloria victis, jeśli nie - zakłada Pan, że tego bloga nie będzie, więc mało kto będzie o tym pamiętał:) Hi, hi, ależ ja jestem odważna:)
    Dobra. Kończę już z zabawą w przyszłość, bo jeszcze mnie czymś zaskoczy. Cieszmy się, że póki co nikt nam maili nie cenzuruje, a tutaj możemy sobie swobodnie dywagować.
    A tak na zakończenie przypomnę Wam, jak teraz jednak macie dobrze i jak moglibyście mieć gorzej:
    http://img830.imageshack.us/img830/9238/maof.jpg
    K.

    OdpowiedzUsuń
  18. Scenariusz może być trochę inny... Życie to teatr a na zapleczu, za kulisami major Marek Adamiec skrzętnie zapisuje kto nie lubi ACTA wraz z numerami IP. I kto się śmieje ostatni (histerycznie), a kto dostanie awans na podpułkownika?????

    Paweł (jakoś tak ogarnięty wątpliwościami)

    OdpowiedzUsuń
  19. .....och Panie Pawle i czemu Pan "odkrywa karty" przecież i tak wszyscy o tym wiedzą ale jak się o tym nie mówi to nie trzeba nic robić !! a teraz to trzeba by protestować,że nie ładnie idt....
    ....i po co nam to ?! a tak po latach można powiedzieć "myśmy wszyscy o tym wiedzieli",
    jak to Marek trafnie ujął "Moim zdaniem, najlepiej nam wychodzi przewidywanie tego, co się już stało. "
    Grażyna
    ...a co do tego,że życie to teatr, właśnie przeczytałam,że widz umarł na sali a wielu myślało,że to część przedstawienia...
    "Legnica: zmarł w teatrze; myśleli, że to spektakl"...ot życie

    OdpowiedzUsuń
  20. I co to się porobiło, naprawdę teatr! zostałem ujawniony, a już miałem rozpracowaną sprawę ACTA.
    Najciekawsze w tym, że sypnął mnie pan Paweł, z którym od lat pracujemy w jednej instytucji, tylko on jest kapitanem i piekielnie mi zazdrości sukcesów zawodowych, więc wreszcie się na mnie odkuł. No ale żeby posunąć się aż tak daleko!? Podłość ludzka nie zna granic. Trudno, zajmę się teraz jakąś inną sprawą. Zapraszam do współpracy!
    ps. o tym zmarłym widzu też czytałem. A mówiłem, że granica między teatrem a życiem jest niejasna.

    OdpowiedzUsuń
  21. ... a ja ośmielam się powiedzieć,że tej granicy między życiem a teatrem wogóle nie ma....
    Grażyna
    Marek widzę jak Cię duma rozpiera ,dzięki,że masz takich
    kolegów,kapitanów,bo wreszcie ŚWIAT się dowiedział nad czym faktycznie pracujesz, powodzenia....

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.