niedziela, 22 stycznia 2012


@ MYŚL DNIA.   Patrzę na teksty poniżej.
I na komentarze. Powtarza się w nich słowo "życie". A przecież mówiąc "życie" w istocie nie wiemy o czym mówimy.
            To nic dziwnego. Tak jest z każdym słowem. Rozumienie pojęć powstaje w trakcie mówienia o nich. Zanim czegoś nie powiemy, nie rozumiemy co chcemy powiedzieć. A kiedy powiemy, dalej nie rozumiemy.
            Może dlatego, że nie wiemy co to jest życie, tak z nim walczymy? Jakby nas  w ciemności napadł jakiś zwierz, nie wiemy jaki, ale gryzie i drapie, szarpie nas zębami i pazurami, zadaje ból. Może gdybyśmy wiedzieli co to jest, balibyśmy się go mniej. I nie walczylibyśmy tak rozpaczliwie z nim, z życiem. Mniej  byłoby wściekłości, wrzasku, rozpaczy, strachu. Bezsilnego miotania się w ciemnościach. Być może.
            Czasem chcielibyśmy usłyszeć o życiu to, co mówią właściciele psów: niech się pan nie boi, on(o) nie gryzie. On(o) panu nic nie zrobi. Tylko kto wierzy właścicielom psów?
           I skąd wziąć wiedzę o tym, co to jest "życie"? I czy musimy się go bać?
           *

4 komentarze:

  1. ...jak kiedyś śpiewali Skaldowie....

    Życie jest formą istnienia białka
    Ale w kominie coś czasem załka
    Czasem coś gwiźnie, czasem coś liźnie
    Coś się pokaże w samej bieliźnie,

    ...ot i tyle w temacie...
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Pytasz,czy musimy się go bać?
    ...i znowu Skaldowie

    Księżyc zachodzi, a ziemia wschodzi
    Wszystko to wiemy, nic nam nie szkodzi
    Tylko gdy mysza piśnie na dachu
    Wtedy krzyczymy z wielkiego strachu

    .....bo o czym my tu dyskutujemy.....
    i zacytuję Agnieszkę Osiecką

    A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
    Moje prawo to jest pańskie lewo.
    Pan widzi: krzesło, ławkę, stół,
    a ja – rozdarte drzewo.
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, życie jest czymś niedookreślonym, jest - mocne, ale jakieś niewyraźne: podatne na interpretacje. Czyli nasza postawa wobec życia określa czym ono jest. Jak u Osieckiej, sami sobie definiujemy to życie. Żal mi ludzi, którzy swoje życie definiują jako wroga z którym trzeba walczyć - i zniszczyć go.

    OdpowiedzUsuń
  4. dobra ,chwila retrospekcji. Myślę ,że gdyby ktoś chciał przynajmniej w małej części zrobić dla siebie użytek z dotychczasowego materiału- zrobiłby bardzo dużo!Mielenie ozorem ? ma być! maszynka musi się cały czas kręcić. Od czasu do czasu ktoś w nią "wpada".Nie chcę nic sugerować, ale chyba stoisz przed "ścianą"-nic dziwnego -intelekt się "kończy".Proponuję wrócić do bezpośrednich doświadczeń.....#

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.