niedziela, 8 stycznia 2012

@ MYŚL DNIA.   Umysł to ruchomy labirynt, zbudowany z urojeń i krzywych luster. Kiedy do niego wchodzimy, dobrze jest związać się mocną nicią z czymś na zewnątrz.
*

14 komentarzy:

  1. Nie umysł to nie labirynt. Ci co widzą że jest ciemno i kręto niech wiedzą że to jelito co znaczy że jesteście w ciemnej d....


    Paweł

    OdpowiedzUsuń
  2. ha, święta prawda! Ale musi być jakieś kryterium odróżniania jednego od drugiego, na litość. Bo jeśli nie ma to znaczy że w umyśle też śmierdzi?!

    No a wtedy to już mamy faktycznie przesrane. Podejrzewam, że te dwa miejsca mają jakieś sekretne połączenie i przejście z jednego do drugiego jest trudne do zauważenia.
    Ja na wszelki wypadek radzę trzymać się z daleka od umysłu. Nigdy nie wiemy, gdzie jesteśmy.
    A na marginesie: co to znaczy "jesteście"? A Pan szanowny to gdzie jest, cooo?

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Panie Doktorze! Tu Pana niegdysiejsza magistrantka. Jakże niezwykle się cieszę, że trafiłam na tego bloga! Zacieram ręce i biorę się do czytania! Niech żałują ci wszyscy aktualni adepci psychologii na UŚ (jeśli to prawda, że Pan zrezygnował z PiPsu). Z całym przekonaniem stwierdzam, że wszystkie prowadzone przez Pana zajęcia, w których miałam przyjemność uczestniczyć, były najcenniejszym doświadczeniem z całych pięcioletnich studiów na UŚ. Wkład ten (w moją wiedzę i doświadczenie :) nazwę intelektualną inspiracją, za co szczerze dziękuję. Pozdrawiam!
    K.
    P.S. To coś na zewnątrz nie może być konstrukcją, bo wszak konstrukcje to wytwory ludzkiego umysłu. Czym w takim razie powinno być? Tworem natury? Z perspektywy panpsychizmu to pytanie wręcz przeraża...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już dawno w żołądku trawiony...

    Paweł

    OdpowiedzUsuń
  5. Droga Pani K. (proszę przynajmniej imię ujawnić, to reszty się domyślę). Serdecznie witam na tym blogu i zapraszam do jego współkonstruowania. Wiem, że ma Pani do tego pełne kompetencje, bo wszyscy moi magistranci byli zawsze najlepszymi z najlepszych (z innymi się nie zadawałem :).
    Jednak bardzo proszę o nieumieszczanie tu więcej żadnych obrzydliwych komplementów pod moim adresem, bo pod ich wpływem czuję się, nie przymierzając, jak trawiony w żołądku pan Paweł i nie wiem, czy nie będę musiał takich treści cenzurować ;). Poza tym, po przeczytaniu niektórych moich wypowiedzi tutaj może Pani diametralnie zmienić zdanie o swoim byłym promotorze, więc ostrzegam przed lekkomyślnością.
    Sprawy merytoryczne zostawmy na kiedy indziej, bo Pani stawia jakieś straszne pytania, a robi się późno i nie chce mi się już myśleć.
    W każdym razie cieszę się i zapraszam znów.

    OdpowiedzUsuń
  6. ...witaj Marek,ja też Cię takiego pamiętam jak magistrantka K i myślałam,że życie Cię zmieniło a tu niepodzianka.....
    ....dziękuję Pani za ten wpis.
    Czyli,jest coś stałego i mocnego "na zewnątrz" do czego można się przywiązać...tylko czy ten ktoś da się wiązać....obawiam się,że NIE !!!
    Grażyna
    Co do jelit, to jak umysł nie działa jak trzeba to i tak możesz żyć ale jak jelita nie działają jak trzeba to masz (jak powyżej napisałeś) PRZESRANE i dosłownie i w przenośni ......

    OdpowiedzUsuń
  7. Grażyna, Twoja uwaga o umyśle i jelitach mnie zdruzgotała.
    Tak, kiszki są z biologicznego punktu widzenia ważniejsze niż umysł.
    Może kiedyś biolodzy odkryją, że czytamy Platona i Szekspira nie dlatego, że to mądre i piękne, ale że poprawia pracę jelit, o czym my nie wiemy. He he he, a my się zajmujemy "psychologią".
    Chyba sobie flaki wypruję...

    OdpowiedzUsuń
  8. ....Mareczku, jak czytasz mądre i piękne to i jelita funkcjonują pięknie i to już wiedzieli i Platon,i Szekspir ....jak pisali swoje dzieła to się czuli bardzo dobrze i DLATEGO je pisali !!!
    No,wreszczie prawda ujrzała światło dzienne...
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  9. rzeczywiście, świetna teoria. Nareszcie rozumiem, dlaczego ludzie piszą tyle książek. Sprawia im to przyjemność gdzieś w brzuchu. Pisanie łaskocze w bebechy! Otóż to. (przy okazji zrozumiałem też, dlaczego piszę na tym blogu).
    Patrząc szerzej, to ta koncepcja nawiązuje chyba do Epikura: wszelka przyjemność jest w gruncie rzeczy przyjemnością fizyczną, nie oszukujmy się.
    Jeśli robiąc coś czujemy się fizycznie dobrze, to róbmy to dalej! Po co więcej kombinować? Tylko powtarzam: musimy się czuć FIZYCZNIE dobrze, nie "psychicznie". Przyjemność "psychiczna" to oszustwo. Trzeba doceniać przyjemność fizyczną, a lekceważyć umysłową. Epikur był genialnym filozofem, uczmy się od niego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szanowny Panie Marku! Myślę, że gdy wspomnę, że miałam coś wspólnego z roztrząsaniem autonarracji osób uzależnionych, będzie to lepszy trop niż moje imię:) Tym bardziej, że wcale nie było to dawno... Jeśli moja wypowiedź zapachniała, że tak brzydko się wyrażę, "włazidupstwem" przepraszam najmocniej. Jednakże powyższą moją opinię już wielokrotnie wygłaszałam i znalazłam jej potwierdzenie wśród wielu innych osób, dlatego gdy nadarzyła się okazja by przekazać ją bezpośrednio Panu, nie mogłam z niej nie skorzystać... Zdania zapewne diametralnie nie zmienię, ponieważ zawsze miałam przeczucie, że ten dowcip o małpie i lwie na wykładzie z psychologii osobowości jest przejawem Pańskiego świetnego poczucia humoru i tak też odbieram niektóre mocne komentarze:). Natomiast ironia jest nam wszystkim potrzebna, a tym bardziej ludzie, którzy potrafią ją trafnie wykorzystywać!
    No dobrze, kończę już moje wszelkie wypowiedzi na temat Pana osoby (może Pan już cenzurować:)) i obiecuję, że na łamach Pana bloga już nigdy nikogo zawstydzać nie będę:) Spróbuję za to włączyć się w dyskusję.
    Pozdrawiam,
    K.

    OdpowiedzUsuń
  11. ....och Marek, Ty zawsze trafnie wszystko ujmujesz i nawet zakamuflowaną prawdę odnajdziesz...??!!
    "Pisanie łaskocze w bebechy!"
    ....a gdyby tak nie było,to czy byś tyle książek napisał??
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  12. ...ha ha ha ...widzisz ile ci te baby słodzą -Fajnie co ? Powstrzymałem się od przekleństw!....# Ale k....napiszcie coś sensownego !...#

    OdpowiedzUsuń
  13. ha ha! jasne że fajnie:). Nie uwierzysz, ale widziałem Cię w wyobraźni. A te k...y którymi rzucałeś też słyszałem. Wcale się nie powstrzymywałeś, nie ściemniaj. Zresztą, nie dziwię Ci się.

    OdpowiedzUsuń
  14. Coś sensownego ;)
    K.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.