niedziela, 19 sierpnia 2012


@ MYŚL DNIA.    We wszystkim co robimy szukamy jakiegoś pocieszenia, nadziei.
Nigdy nie znajdujemy.
Być człowiekiem to być niepocieszonym.
Chyba, że uda nam się oszukać siebie.
Wtedy już nie jesteśmy człowiekiem, ale kukłą. Atrapą człowieka.
Jesteśmy pocieszeni. I pocieszni. Co można przetłumaczyć jako: zabawni. Ale też: żałośni. Śmieszni.
*

1 komentarz:

  1. Moim zdaniem możliwe jest znalezienie prawdziwego pocieszenia. Czasem nawet (a może zwłaszcza)w niesprzyjających sytuacjach zewnętrznych. Jest to ściśle skorelowanie z posiadaniem sensu życia. Niekoniecznie precyzyjnie zwerbalizowanego. Niekoniecznie głęboko egzystencjalnego. Być może prostego i banalnego dla innych. Ale autentycznego. To on (ten sens czyli) pozwala na doświadczenie wewnętrznego spokoju, radości no i pocieszenia. Dla mnie pocieszenie jest częścią człowieczeństwa właśnie :-)
    Trochę te refleksje pod wpływem logoterapii Frankla, trochę pod wpływem własnych doświadczeń.
    Tak czy owak, pozdrawiam serdecznie.
    Asia Sz. - niejednokrotnie inspirowana Pana wykładami... a teraz, niby przypadkiem, spotkaniem w sieci...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.