wtorek, 20 kwietnia 2010

Dookreślanie

            Rzeczy o których myślimy i słowa jakich używamy są niejasne, rozmyte, niedookreślone. Zaczynając jakieś działanie, jakiś projekt, używamy prymitywnych gryzmołów, zarysów. Działamy tak, jak projektant albo architekt, który zaczyna pracę: od luźnych kresek, szkiców.   
            Nasze myślenie to bazgroły. Dopiero potem, w zależności od tego co chcemy osiągnąć, precyzujemy te bazgroły, dodajemy szczegóły i parametry, dookreślamy. Dookreślanie to jeden z najważniejszych procesów w naszym umyśle. Zależy od kontekstu – drugiego ważnego składnika. To kontekst, „ramka” w której się coś dzieje, określa czym stają się nasze bazgroły. Dlatego kontekst jest ważny, decydujący. Chcemy kupić spodnie? A co to są spodnie  „w ogóle”? W spodniach „ogólnych”  to chodził może Platon (raczej w „ogólnej tunice” czy co on tam nosił – a na marginesie: chciałbym zobaczyć Platona noszącego ideę spodni). Jeśli chcemy spodni, pytamy: na jaką porę roku? Jak się lubimy ubierać? Gdzie będziemy chodzić w tych spodniach? Co będziemy w nich robić? W jakim wieku jesteśmy? Itp. Co pytanie, to większe dookreślenie. Na końcu mamy: ciemnogranatowe Levis’y rozmiar 34/32 będą w sam raz. I tak ze wszystkim. W porządku. Określone. Można realizować. Jest konkretny plan.
            Myślenie przy pomocy bazgrołów jest wygodne i kreatywne, ustalamy rzeczy najważniejsze, potem dorabiamy szczegóły. Czasem  szczegóły wskazują, że to co najważniejsze musi być inne, więc zmieniamy bazgroły i tak dalej, przeskakujemy z poziomu bazgroły na poziom szczegóły, aż powiemy w porządku, tak może być. Umiejętność posługiwania się bazgrołami jest cenna: daje nam swobodę, elastyczność, prędkość w tworzeniu i przekształcaniu wizji. Nie obciążają nas szczegóły.
            Są też przecież nieszczęśni pedanci, którzy od początku muszą wszystko robić dokładnie, szczegółowo. A kiedy muszą zmienić „zasadniczą koncepcję”, to mają problem: co, zaczynać od początku? Wszystkie te drobiazgi, cała robota, od nowa? Nie, zostawiam to tak jak jest. I tak pedanteria zamienia się w sztywność. Bądźmy jak dzieci które uczą się pisać: najpierw trzeba bazgrać. Kaligrafia zabija styl i swobodę. A dookreślone  są podobno tylko rzeczy martwe. Ludzie też. Nie przesadzajmy z dookreślaniem. Może ono znaczyć „zakończenie”. Czyli koniec. Bez dalszego ciągu. Lepiej  być bazgrołą, niż skończonym.

            ***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.